4 marca 2018

wczoraj i dziś

Wczoraj minęło dokładnie pół roku od dnia, w którym przywieźliśmy do domu pierwsze futro.

Pamiętam doskonale, to była niedziela, dzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego.

W ciągu tych 6 miesięcy diametralnej przemianie uległa moja aktywność na portalach społecznościowych 🙂

a dokładnie zawartość umieszczanych tam przeze mnie treści.

Stałam się dość monotematyczna, żeby nie powiedzieć zafiksowana i nudna 🙂

Jestem już tak skonstruowana, że gdy angażuję się w coś, to całą sobą.

I tym razem mechanizm zadziałał tak samo. Stałam się prawdziwą wyznawczynią kociego pierdolca!

Zaczęłam dostrzegać wszystkie okoliczne mruczadełka, a z ich właścicielami mogę teraz prowadzić długie dysputy.

Kocie gadżety! Przekleństwo!

 

 

Dziś trudno o wygodne miejsce na naszej kanapie i kawałek koca… 🙂

I o nieprzerwany sen, gdy nad ranem futro wpadnie na pomysł, żeby gryźć po włosach lub lizać po twarzy.

Nieustannie odkurzamy pałętający się po całym mieszkaniu żwirek,

miziamy sierściucha, całujemy pyszczek…

 

Wczoraj do naszej rodziny dołączył kolejny kot.

Jeszcze nie do końca w to wierzę! Serio ???

W przeciągu kilku miesięcy, z ludzi, którzy nie mieli pojęcia o wyższości karmy mokrej nad suchą, staliśmy się

posiadaczami DWÓCH kotów.

W domu panuje wyjątkowa atmosfera, jesteśmy przejęci i bardzo chcemy, by kocie damy się zaakceptowały.

No i jest nas teraz całkiem sporo 🙂

Trzy kobiety, dwóch przedstawicieli płci brzydkiej.

 

Rozmyślam często o tym, jak nieprzewidywalne jest życie.

Ile potrafi przynieść niespodzianek i nagłych zwrotów akcji.

Jak my się zmieniamy w przeciągu mijających miesięcy, lat…

Jeśli tylko mamy w sobie tę gotowość do zmian, otwarte głowy i serca.

 

Poznałam kolejne oblicze miłości, równie mocne i piękne.

Na moim ramieniu spoczywa właśnie koci pyszczek…

Usiłuję się nie ruszać, żeby nie obudzić śpiącej Halki…

#niemogesieruszackotnamnielezy

Jeden z moich ulubionych ostatnio hashtagów <3

 

 

 

 

24 września 2017

miłość

Trzy tygodnie temu, w niedzielę, powitaliśmy nowego domownika.

Pojechaliśmy po niego tak naprawdę nie wiedząc czego się spodziewać…

Podczas pierwszej wspólnej nocy czuwałam i nie mogłam spać z przejęcia.

Nieśmiało oswajaliśmy się ze sobą, przyzwyczajaliśmy się do faktu, że pod nogami plączę się nam kocie futerko.

Uczyliśmy się dbać o jego potrzeby, topnieliśmy z godziny na godzinę…

Dziś możemy powiedzieć z całą odpowiedzialnością za te słowa – kochamy naszą kotkę całym sercem.

Uwielbiamy wtulać nos w jej sierść, słuchać mruczenia, patrzeć na to, jak się bawi swoją myszką i wskakuje na

parapet, targając przy tym firankę.

Nie przypuszczałam, że to będzie tak intensywne!

Nie rozumiałam do tej pory wszystkich tych, którzy wpatrzeni byli w swoje czworonogi.

W tej chwili moje serce wypełnione jest wdzięcznością za to, że mogłam poznać tę paletę barw odcieni miłości.

Jestem kocią mamą 🙂

W 100%

 

29 sierpnia 2017

kropka

Klamka zapadła.

Ufam, że podjęłam najlepszą dla siebie decyzję.

Zamykam za sobą jeden rozdział, w poniedziałek rozpoczynam kolejny.

I chociaż wracam do miejsca, w którym już spędziłam trochę czasu, wszystko będzie nowe.

Inne perspektywy, które napełniają moje serce spokojem, a głowę pomysłami.

Jestem bogatsza o doświadczenia, mam w sobie energię i myślę o tym, w co chciałabym się teraz zaangażować.

Rozprostowuję skrzydła, by móc wzbijać się wciąż wyżej i wyżej..

 

Przeczytałam wczoraj pewien cytat, który idealnie określa moje pojęcie dobrego życia.

A czym ono jest?

„Poczuciem, że to, co robimy, jest ważne, potrzebne; że się rozwijamy poprzez wykorzystywanie i doskonalenie

swoich talentów. Dobre życie toczy się wśród ludzi, do których mamy zaufanie”.

 

19 sierpnia 2017

w lewo czy w prawo?

Co ja mam w sobie takiego, że kolejne lato, a właściwie jego końcówka, to dla mnie czas trudnych wyborów?

Życie lubi mnie zaskakiwać, oferować nieprzespane noce i rozstroje żołądka.

Kiedy już sobie pomyślę „wiem”, ono szybko burzy mój spokój!

 

11 sierpnia 2017

czekam

W przerwach pomiędzy zachwytami nad sierpniem, czekam na pierwszy podmuch jesieni.

W szafie przygotowany płaszcz, szale rozgościły się na półce.

Zamierzam nimi dodawać koloru wrześniowej codzienności.

Serce gotowe na pierwszy dzwonek i dwadzieścia ufnych par oczu…

Niech no tylko to serce się nie zawiedzie.